Trudności w planowaniu ciąży

Trudności w planowaniu ciąży

Postulat świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa zy­skał sobie w dobie współczesnej powszechną niemal apro­batę. Zarysowują się pewne różnice co do metod, ale samo założenie nie budzi sprzeciwów. Widocznie jednak nieobo­jętne są metody, skoro realizacja postulatu świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa napotyka dramatyczne wstrząsy i potknięcia. Maksymalne udoskonalenie antykoncepcji nie ustrzegło Wielkiej Brytanii od przerywania miliona ciąż rocznie. Nie­bywale rozwinięta ochrona młodocianej kobiety ciężarnej w Szwecji przy maksymalnej swobodzie seksualnej nie powstrzymała postępującego rozkładu życia rodzinnego. W Polsce ostry spadek urodzeń, zaznaczający się od lat sześćdziesiątych, nie został skutecznie powstrzymany mi­mo wejścia w fazę rozrodczą roczników z powojennego wyżu. Równocześnie obserwuje się niepokojące zjawisko: z ogólnie malejącą liczbą dzieci idzie w parze znaczne zwiększenie liczby tych dzieci, dla których nie ma miejsca w rodzinach. Zaludniają one coraz bardziej przepełnione domy dziecka. Od dawna obserwowana u nas tendencja do zachwyca­nia się zachodnimi wzorcami wypacza realny obraz rze­czywistości: nie doceniamy walorów kultury narodowej powiązanej ściśle z kulturą innych narodów słowiańskich. Rodzina nasza, biorąc przeciętnie, jest mimo wszelkich za­strzeżeń rodziną zdrowszą niż rodzina wielu krajów za­chodnich. Wybujały seksualizm, liberalizm w szerzeniu pornografii, wygodnictwo i wiele innych ujemnych zja­wisk społecznych nie występuje u nas tak ostro. Wiele przemawia za tym, by budować raczej na własnej zdrowej tradycji i aktualnym dorobku niż na wątpliwej wartości obcych wzorach. Rzetelnie pojęte świadome i odpowiedzialne rodziciel­stwo wymaga wypracowania postawy szacunku i akcepta­cji każdego poczętego życia. Postulat ten mieści się w gra­nicach normalnych ludzkich powinności. W praktyce moż­na go zrealizować, jeśli przeżycia seksualne staramy się umieszczać na właściwej pozycji. Warto sobie przy tym głę­boko uświadomić, że pobudliwość płciowa spełnia konkret­ną rolę, umożliwiającą wyrażenie szczególnej więzi łączą­cej nas z osobą ukochaną. Popędowy charakter seksualiz­mu nie może czynić z niego siły oderwanej i wyobcowanej z całości, jaką tworzy osobowość człowieka. Wzmożona pobudliwość płciowa w okresie owulacji wca­le nie jest regułą, jakby to wynikało z obiegowych opinii. D’Arcy Hart zebrał dokładny wywiad od dużej grupy ko­biet, unikając jakichkolwiek sugestii, i stwierdził, że u 59 spośród nich pożądanie seksualne wzmagało się w okre­sie przed menstruacyjnym, 34% nie obserwowało u siebie jakiegoś nasilenia związanego z określoną fazą cyklu, a tylko U 6% kobiet pożądanie wzmagało się w okresie owulacji. Wskazuje to na przewagę czynników psychogennych i sytuacyjnych nad pobudzeniem związanym z poziomem hormonów płciowych. Wydaje się, że trudności w uporządkowaniu współżycia respektującego prawidłowości biologiczne są nadmiernie wyolbrzymiane przez ludzi, którzy już z góry mają wyro­biony sąd, naturalnie negatywny, zanim przystąpią do praktycznego ich zastosowania. Znawca jogi, C. Bragdon, wyraził opinię, że „popęd sek­sualny współczesnego człowieka jest wskutek sztucznego podniecania go tak silny, że wypaczył pierwotny, natural­ny rytm. Z rozwojem tego, co nazywamy cywilizacją, pro­blem staje się coraz bardziej zapalny. Nie kontrolowane stany emocjonalne, powodowane przez dumę, strach i fru­strację, łącznie ze wzrastającym podnieceniem seksualnym, erotycznymi książkami, prasą, zabawami i alkoholem, pro­wadzą do różnych nadużyć seksualnych, które uniemożli­wiają integrację (zespolenie i zharmonizowanie) człowieka, niezbędną dla uzyskania pełni zdrowia i prawdziwego szczęścia”. Oparcie planowania rodziny na zdrowych podstawach wymaga pewnego wysiłku. Wysiłek ten nie przekracza jednak możliwości ludzkich, byleby tylko niepotrzebnie nie komplikować zagadnienia płci i pamiętać o starej zasadzie, że człowiek najlepiej uczy się już w trakcie rea­lizacji podjętych zamierzeń. By na naukę nie było za póź­no, poczuwajmy się do obowiązku zainteresowania dziew­cząt w wieku około 16 roku życia pomiarami podstawowej temperatury ciała oraz objawami towarzyszącymi jajeczkowaniu (pojawienie się obfitszej wydzieliny śluzowej, ból owulacyjny itp.). Najbardziej naturalnie układa się to w rodzinach, w których matki przekazują swe doświadcze­nie córkom. Pozostaje wreszcie rozstrzygnięcie kwestii, czy metoda, oparta na respektowaniu biologicznego rytmu płodności jest metodą naturalną. Szwajcarski biolog Witsch utrzymuje, że termin „naturalna regulacja urodzeń” opiera się na błędnej interpretacji fizjologii płci u człowieka. Dla­czego? Bo wstrzemięźliwość jego zdaniem — jest przeciwna naturze. Udowadnianie niesłuszności tego stwierdzenia można uznać za zbędne, gdyż udowadnia ją samo życie. Przecież postawa powściągliwości cechuje przeważającą większość ludzi w każdej dziedzinie, nie tylko seksualnej. W przeciwnym razie nie byłoby kultury życia płciowego, ani w ogóle żadnej kultury. O ile seksualizm ludzki jest wytworem kultury, o tyle cykliczna płodność była i nadal pozostaje zjawiskiem na­turalnym. Natomiast seksualizm ludzki, respektując tę na­turalną płodność, coraz bardziej zyskuje na kulturze. Och­rona naturalnego środowiska jest koniecznym warunkiem prawidłowego rozwoju kultury.