Szkoła rodzenia

Szkoła rodzenia

Ciąża, poród i połóg u ludów prymitywnych. Relacje z obserwacji przebiegu ciąży, porodu i połogu u ludów prymitywnych nasuwają ciekawe wnioski. Prze­de wszystkim czas trwania porodu jest zdumiewająco krótki i wynosi przeciętnie około 4 godzin. Warto się za­poznać bliżej ze szczegółowymi opisami przedstawionymi przez B. B. Whiting w książce pt. Six cultures, Studies of Child Bearing (Nowy York — Londyn, 1963 r.). Słowo „przesąd” wydaje się bardzo odległe od naszego naukowego myślenia i rzadko uświadamiamy sobie, iż niektóre z naszych wyobrażeń lub czynności, opartych na współczesnym stanie wiedzy, zyskają z czasem to miano, podczas gdy inne, długo uznawane za przesądy, doczekają się naukowego uzasadnienia. Ciąża i poród, jako procesy podstawowe, warunkujące ciągłość gatunku ludzkiego, są obarczone pewnym rytu­ałem, strzeżonym pieczołowicie wśród plemion prymityw­nych, ale zachowanym szczątkowo również i w kręgach społeczeństw cywilizowanych. Wśród niewykształconej ludności Kenii utrzymuje się przekonanie, że poczęcie jest następstwem połączenia na­sienia mężczyzny z krwią kobiety; stąd w ich mniemaniu do ciąży dochodzi wyłącznie podczas miesiączki. Ciężarne kontynuują ciężką pracę fizyczną i przerywają ją dopiero na tydzień przed porodem. Jednakże słabsze sypiają wię­cej, a w pracy mogą liczyć na pomoc ze strony męża i do­mowników. Poród odbywa się w domu teściowej. Pierw­szy poród stanowi wielkie przeżycie: towarzyszy mu niepokój i lęk przed nieprzewidzianymi trudnościami. W pobliżu łóżka teściowej rozściela się skórę, na której ro­dząca kładzie się na wznak ze zgiętymi nogami. Jest w zwyczaju krzyczeć w czasie skurczów. Krzyk ściąga więk­szą liczbę kobiet, które pomagają rodzącej tłumacząc jej, że ściskanie ud może spowodować uduszenie dziecka. Mąż rodzącej czeka tymczasem przed domem. Gdy zorientuje się, że pojawiły się jakieś trudności, wykopuje korzeń chinsaga i przynosi do żucia. W razie ciężkiego stanu ro­dzącej silnie wdmuchuje jej powietrze do nosa, co przy­pomina nieco nasze nowoczesne ożywianie z zastosowa­niem metody ustanos. Gdy z kontynentu afrykańskiego przeniesiemy się do Azji, między członków kasty Rajputs w Kalapur, na północ od Delhi (Indie), spotkamy się z bardzo interesującym obyczajem związanym z ciążą, porodem i połogiem. Cię­żarnej nie wolno pić mleka od V do IX miesiąca. Po wy­stąpieniu akcji porodowej kobieta przebywa w charakte­rystycznej pozycji kuczno siedzącej, zwanej pozycja hidianki, i pozostaje w niej aż do urodzenia dziecka. Czasami tuż przed porodem przenosi się na łóżko. Po porodzie po­zostaje w łóżku przez 10 do 14 dni, a po wstaniu wstrzymuje się od pracy przez dalsze 12 dni. Nie zacznie goto­wać, dopóki utrzymują się krwiste odchody. Przez cały ten czas nie zmienia koszuli i innych części garderoby, po czym je wyrzuca. Wynagrodzenie położnej jest 2krotnie wyższe za pomoc w urodzeniu chłopca niż dziewczynki. Obyczaj zabrania kontaktów seksualnych przez 2 lata po porodzie, co ma stanowić ochronę przed złym wpływem na pokarm matki. Nietrudno zauważyć, że w ten sposób przynajmniej 2letnia przerwa między porodami jest za­pewniona. W osiedlu Taira na północnym wybrzeżu Okinawy utrzymuje się pojęcie „małżeństwa na próbę” w odniesie­niu do płodności. W razie braku potomka małżeństwo roz­wiązuje się, toteż ciąża jest z reguły zdarzeniem pożąda­nym. Zasady regulacji urodzeń przyjmują się w młod­szym pokoleniu, choć nie bez oporu. Kobiety pracują fi­zycznie przez całą ciążę, jednakże w tym okresie mężowie dbają o dobre odżywianie swych żon. W czasie ciąży ko­biety unikają ostrych przypraw. Brzuch opasują banda­żem, by utrzymać prawidłowe położenie płodu. W miarę zbliżania się porodu starają się przebywać jak najbliżej domu; nierzadko jednak wracają z gór lub z pola z nowo­rodkiem. Zasadniczo właściwym miejscem porodu jest izba położona blisko kuchni. Rodzącą obsługuje teściowa lub inne kobiety. Mąż może być przy pierwszym porodzie. Dawniej mąż podtrzymywał rodzącą w pozycji półsiedzącej (podobnie jak to nie tak dawno działo się u nas na wsi), obecnie poród odbywa się w pozycji leżącej. Krzy­ków nie spotyka się. Zdarza się ciche pojękiwanie, głoś­niejsze natomiast od razu prowokuje uwagi starszych ko­biet: „Gdybyś pracowała ciężej, dziecko nie byłoby tak duże, a wówczas poród nie byłby tak trudny”. Noworodka kąpie się w letniej wodzie, zawija w kocyki i kimono. Do czasu pojawienia się pokarmu otrzymuje do ssania szmat­kę moczoną w ocukrzonej herbacie. Łożysko owinięte w trawę przechowuje się w komórce do czasu odpływu morza, po czym zostaje ono wyniesione w pole i spalone — na szczęście i pomyślność dziecka. Położnica pozostaje w ciemnej izbie przez 4 dni w zupełnym niemal osamot­nieniu. Potem dopiero zaczynają się odwiedziny: przycho­dzi kolej na wybór imienia dla nowo narodzonego. Matka kąpie się 6 dnia po porodzie. Następują modlitwy dzięk­czynne do bóstw i przodków, tańce i śpiewy. A teraz skierujemy się na zachód, do Meksyku, w gó­rzysty teren nad rzekę Santo Domingo. Upragnioną i na­turalną rolą życiową tamtejszych kobiet jest urodzenie wielu dzieci. Duża liczba dzieci podnosi stan ekonomiczny rodziny i zabezpiecza starość rodzicom. Spotyka się tam zwrot: „Dzieci przychodzą jak deszcz”. Preferencja płci nie odgrywa roli: ojcowie wolą synów, dla matek są raczej pożądane córki z uwagi na pomoc w pracy. Niepłodność czyni małżeństwo niedokonanym i izoluje je od życia spo­łecznego. Kobieta odżywia się dobrze podczas ciąży, jed­nakże utrzymuje się przekonanie, że przekarmianie powoduje bolesny i uciążliwy poród. Kobiety w ciąży pra­cują, ale nie noszą ciężarów. Współżycie płciowe utrzymu­ją aż do porodu. Wymioty w pierwszych 3 miesiącach uwa­żają za zjawisko normalne. Stosują wywar z liści Santa Maria i inne zioła chroniące przed poronieniem lub przed­wczesnym porodem. Uważają, że to „umacnia pozycję płodu w środku i zapobiega, by nie wypadł on przedwcze­śnie na zewnątrz”. Na miesiąc przed porodem zaczynają stosować delikatny masaż brzucha przy użyciu ciepłego oleju migdałowego i inne zabiegi mające na celu przygo­towanie ciężarnej do bezbolesnego porodu. Unikają pod­wójnego owocu, np. banana, hołdując przesądowi, że wów­czas urodzą się bliźnięta. Przebieg następnej ciąży nie różni się od pierwszej, przebycie porodu jednak pozosta­wia jakiś lęk przed nowym doświadczeniem. Przy porodzie pomagają kobiety i mąż, natomiast nie dopuszcza się in­nych mężczyzn i dzieci. Podczas akcji porodowej kobieta przyjmuje pozycję klęcząco-siedzącą lub chodzi po izbie. W okresie wydalania płodu stosuje się ucisk brzucha szar­fą, by ułatwić wyparcie dziecka. Łożysko umieszcza się na drzewie, by dziecko umiało w przyszłości dobrze się wspi­nać. Przez 40 dni po porodzie kobieta pozostaje w domu i jest wolna od cięższych zajęć. Gdybyśmy odwiedzili Filipiny i trafili do wsi Tarong, moglibyśmy zanotować znowu inne odrębności. Choć ży­cie płciowe nie jest tu osłonięte tajemnicą, stosunki przed­małżeńskie są nieznane. Dzieci, mile witane przez rodzi­ców, przychodzą na świat przeważnie co 2 lata. Współ­życie małżeńskie zostaje wstrzymane zasadniczo już od 2 miesiąca ciąży. Kobiety unikają gorzkich potraw, by uchronić się przed poronieniem; ograniczają słodycze, w przeciwnym bowiem razie rodzi się duże dziecko i po­ród przebiega ciężko; zmniejszają także ilość płynów, by nie zwiększać trudności porodowych. Lęku przed poro­dem nie ma, poród traktuje się jako coś naturalnego. Po urodzeniu się dziecka małżeństwo zyskuje większą samo­dzielność i może się przenieść do własnego domu. I tutaj główna rola w czasie porodu przypada teściowej. Inni do­mownicy opuszczają izbę, przy czym mąż czuwa przed domem, a tylko wyjątkowo pomaga przy porodzie. Sam poród odbywa się w pozycji leżącej, z małą poduszką pod głową, jednakże w czasie rozwijania się akcji porodowej kobieta często przybiera pozycję klęczącą. Na początku porodu zaleca się jej chodzenie oraz spożywanie takich potraw, jak mięso i jaja na miękko. Pępowiny nie prze­cinają aż do urodzenia się łożyska uważając, że to spowo­dowałoby śmierć. O ile dziecko nie oddycha, wyciskają krew z pępowiny w jego kierunku. Warto przy tym za­znaczyć, że na naszej sali porodowej również odpępnia się noworodka dopiero po ustaniu tętnienia pępowiny, by umożliwić mu otrzymanie w ten sposób należnej mu porcji krwi. Podpatrując obyczaje ludów prymitywnych i porównu­jąc ich przesądy z europejskimi, można doszukać się niekiedy pewnych podobieństw. I tak w Bawarii nadreńskiej pępowinę przechowuje się przez pewien czas w lnianej szmatce, po czym, zależnie od płci, zostaje ona albo pocię­ta albo pokłuta, by dziecko w przyszłości było dobrym ro­botnikiem albo dobrą krawcową. Niektóre ze spotykanych u nas przesądów są nie tylko naiwne, ale przy tym szkod­liwe, jak na przykład ten, że ciężarna nie może się ważyć, ponieważ całe życie będą się „ważyć” losy dziecka. Przenoszenie pewnych doznań z matki na mające się narodzić dziecko jest najczęstszą osnową przesądów. I tak ciężarna nie powinna nosić korali, ponieważ u dziecka na­stąpi zapętlenie pępowiny wokół szyi. Zapatrzenie się matki w ogień powoduje czerwone plamy na ciele dziecka. Jeśli matka jest świadkiem wypadku i pokazuje na sobie, jak komuś została ucięta noga, dziecko może urodzić się bez kończyn. W opisanych przesądach można jednak dopatrzeć się odrobiny sensu: jest nim chyba to, że uraz psychogenny w ciąży może odbić się szkodliwie na losach ciąży i pozo­stawić trwały ślad u noworodka. Współczesne badania psychologiczne wykazują, że nastawienie kobiety ciężar­nej względem płodu nie pozostaje bez wpływu na zacho­wanie się dziecka po jego urodzeniu, co zostało stwierdzo­ne konkretnie za pomocą określonych testów Co uderza większość obserwatorów śledzących zacho­wanie się kobiet w porodzie u plemion prymitywnych, to właśnie łatwy poród wśród np. Indian, mimo na ogół sła­bej kondycji fizycznej tamtejszych kobiet. Wskazuje to istotną rolę postawy psychicznej i pozytywnego odniesie­nia się do ciąży i porodu. W naszych warunkach mamy możność wzmocnić tę postawę poprzez psychofizyczne przygotowanie do porodu w Szkole Rodzenia.