Powrót do domu

Powrót do domu

Noworodek ma 6 dni. Taki wiek wynika ze sporządzone­go aktu urodzenia. W starożytnych Chinach od razu doli­czono by mu 1 rok. Nawet nie 9 miesięcy, a cały rok. To nie za wiele, jak na okres przeobrażenia się jednej za­płodnionej komórki (zygoty) w doskonale zorganizowany ustrój, liczący 200 miliardów komórek. Zresztą akt narodzin człowieka nie stanowi jakiegoś na­głego początku jego istnienia. Jego serce biło już przeszło 8 miesięcy. Jego narządy były ukształtowane przed 6 mie­siącami. Chociaż po ukończeniu 5 miesięcy ważył zaledwie 400 g, jego układ nerwowy posiadał już pełne wyposaże­nie w komórki w liczbie 12 miliardów. W ciągu ostatnich 4 miesięcy przed urodzeniem ćwiczył ruchy klatki pier­siowej i przysposabiał się do ssania piersi, korzystając na razie z własnego kciuka. Oczy narodzonego człowieka są błękitnoszare, niezależ­nie od barwy, którą z czasem posiądą. Przed upływem 3 miesięcy nie będą jeszcze miały swej indywidualnej pigmentacji. Pobyt w szpitalu dobiegł końca i nadszedł oczekiwany dzień przyjazdu do domu. Mąż przyniósł specjalne wypo­sażenie dla malucha. Mieszkanie przygotowane dla oboj­ga. Dla dziecka wygospodarowany „kącik” — w dostatecz­nej odległości od kaloryfera, a przy tym widny i słonecz­ny. Jeden rzut oka wystarczy, by stwierdzić, czy mąż dokształcił się, czy skorzystał z doświadczeń osób znających się na rzeczy. W pierwszych chwilach radości ze znalezienia się wśród najbliższych, w swoim mieszkaniu, z perspektywą spania we własnym łóżku, wszystko wydało się proste i łatwe. Jednakże już w pierwszych dniach pojawiają się różne trud­ności, którym trzeba sprostać, ale przede wszystkim trzeba im zapobiec. Zacznijmy od karmienia. Kłopoty z piersiami spowodo­wane są najczęściej niedostatecznym opróżnieniem piersi z pokarmu. Toteż istotną sprawą jest regularne karmienie i w razie potrzeby opróżnianie piersi po karmieniu. W przy­padku trudności odpływu pokarmu i tworzenia się zlokali­zowanych stwardnień, wykonujemy łagodny masaż. Zabieg ten wolno jednak stosować tylko wówczas, gdy nie doszło jeszcze do wystąpienia nacieku zapalnego. Stan zapalny cechuje zaczerwienienie i bolesność w miej­scu stwardnienia. Zanim przyjdzie lekarz i da odpowiednie zlecenia, musimy sami zacząć działać. Pierś musi być pod­niesiona ku górze i przemieszczona ku środkowi, by zapo­biec zaleganiu mleka. Po podwieszeniu piersi należy przy­łożyć gorący termofor i grzać możliwie przez cały czas aż do uzyskania całkowitej drożności przewodów mlecz­nych i ustąpieniu bolesności. Na noc zamiast termoforu stosuje się kompres pod ceratką. Przygotowujemy go z wa­ty, zanurzonej w gorącej wodzie, następnie wyciśniętej. Uformowany z waty „placek” skrapiamy spirytusem i kła­dziemy na pierś nasmarowaną uprzednio tłustym kremem, by uniknąć maceracji naskórka. „Placek” waty musi być pokryty ceratką lub podwójnie złożonym papierem per­gaminowym o średnicy znacznie większej, by wokół po­wstał margines przylegający wprost do natłuszczonej skó­ry. Na to kładziemy warstwę suchej waty lub ligniny i umocowujemy całość dbając o podwieszenie piersi i prze­mieszczenie jej ku środkowi. Pielęgnując piersi musimy pamiętać i o tym, że praktycznie nie przeziębienie, a właśnie ledwo zauważalne ogniska zapalenia piersi bywają najczęstszą przyczyną na­głego podwyższenia temperatury w połogu. Inną okolicą ciała, która może przysparzać kobiecie w tym czasie sporo kłopotu, jest krocze. Gdy podczas po­rodu zostało ono nacięte, a potem zeszyte i rana zagoiła się prawidłowo, pozostaje tylko jeszcze pewna bolesność i wrażliwość na dotyk. Niekiedy odczuwa się trudność w siadaniu, ale do tego wystarczy odpowiednie ułożenie ciała, by siadać tylko na jednym pośladku. Niepokój może natomiast pojawić się wówczas, gdy kobieta nie miała nacięcia lub też rana po nacięciu zagoiła się, a mimo to odczuwa pieczenie w tej okolicy. Przyczyną dolegliwości są najczęściej otarcia lub drobne pęknięcia błony śluzo­wej w przedsionku pochwy. W takiej sytuacji podmywa­nie się wodą z mydłem nasila uczucie pieczenia. Dlatego też należy zmywać tę okolicę rozcieńczonym wywarem z rumianku, bez stosowania mydła. Ponadto można pozo­stawiać pomiędzy wargami sromowymi gazik umoczony w rumianku i trzymać go tam przez kilka godzin, zmie­niając parokrotnie w ciągu dnia. Połóg w całości trwa około 6 tygodni i obejmuje długi okres stopniowego cofania się zmian, jakim podlegał ustrój w związku z rozwojem ciąży i urodzeniem dziecka. Pełne jego zakończenie wyraża się powrotem krwawień miesięcznych. Podczas pierwszego tygodnia połogu ciężar macicy, wynoszący tuż po odejściu łożyska koło 1000 g, zmniejsza się o połowę, czyli dochodzi do 500 g. Pod ko­niec połogu ciężar ten obniży się do 60 g. Są to tzw. zmia­ny inwolucyjne, na które składa się zwijanie się mięśnia i zanik zmienionej ciążowo błony śluzowej, czyli tzw. do­czesnej. W związku z tymi zmianami odchody, początkowo krwistoczerwone, a w dalszych 4—5 dniach ciemniejsze, od 8 dnia stają się surowicze, o żółtawym podbarwieniu. Od 3 tygodnia odchody te stopniowo przybierają charak­ter śluzowy, wreszcie po 4—6 tygodniach od daty porodu najczęściej zanikają. Pierwsza miesiączka praktycznie ni­gdy nie pojawia się przed ukończeniem ósmego tygodnia po porodzie, toteż krwawienia występującego wcześniej nie należy bagatelizować, traktując je pochopnie jako do­mniemane krwawienie miesiączkowe. Niejedna kobieta przeżywa przykry zawód podczas przy­miarki dawnych sukienek, do których chciałaby wrócić. Stały się one, niestety, zbyt ciasne, a nie zawsze jest z cze­go poszerzyć. Uwagi dotyczące odżywiania się w okresie ciąży są już wówczas spóźnione, ale przynajmniej obecnie wypada sobie uświadomić, że kobieta w ciąży i połogu nie wymaga na ogół obfitszego pożywienia. Zmienia się w za­sadzie tylko jego jakość. Chodzi przede wszystkim o to, by skład pożywienia był urozmaicony, by nie brakło ja­rzyn, surówek, owoców i twarożku. Nadal posługujemy się kontrolą ciężaru ciała, a nie błędną zasadą, jakoby ciąża czy okres karmienia wymagały automatycznie wzbogace­nia diety. Z ważnych spraw pozostaje jeszcze do omówienia pro­blem ćwiczeń fizycznych. Nadszedł czas, by gimnastykę w połogu uznać za konieczny element w planie naszego codziennego życia. Odbywanie porodów w szpitalu wymaga podporządko­waniu się obowiązującym tam przepisom i zaleceniom le­karzy. Dla orientacji jednak należy wspomnieć, że już w pierwszych godzinach po porodzie można rozpocząć ćwiczenia fizyczne, ograniczone początkowo do poruszania kończynami górnymi i dolnymi, lekkiego unoszenia mied­nicy i przewracania się na boki. W dalszych dniach zakres ćwiczeń zwiększa się stopniowo . Zadaniem ćwiczeń jest przywrócenie elastyczności rozciągniętym w czasie ciąży mięśniom powłok brzusznych, dna miednicy i krocza, a po­nadto przywrócenie całemu organizmowi należytej spraw­ności. Po opuszczeniu szpitala ćwiczenia należy kontynu­ować w domu, by uzyskać trwałe wyniki, zachowując zdrowie i urodę. W istniejących na terenie kraju Szkołach Rodzenia or­ganizuje się specjalne pokazy ćwiczeń stosowanych w okresie połogu, a w niedalekiej przyszłości możemy ocze­kiwać wydzielania godzin specjalnych dla okresu poporo­dowego, by kobiety będące w tym okresie mogły odbywać ćwiczenia pod kierunkiem fachowej instruktorki w prze­rwach między karmieniami.