Ciąża przenoszona

Ciąża przenoszona

Ciąża u człowieka trwa średnio 280 dni, czyli 40 tygodni. Jednakże różnice w terminie wystąpienia porodu wahają się w granicach plus minus 14 dni. Innymi słowy zarów­no ciąża trwająca 38 tygodni, jak i 42 tygodnie mieści się jeszcze w granicach przyjętych dla ciąży donoszonej, ukończonej porodem o czasie. Wynika to stąd, że czas trwa­nia ciąży wykazuje dość znaczną zmienność i „zegar bio­logiczny” nie wybija tej samej godziny u każdej kobie ty. Obliczenia terminu porodu dokonujemy w ten sposób, że do daty ostatniej miesiączki dodajemy 710 dni, a jed­nocześnie cofamy się o 3 miesiące. Gdy na przykład data ostatniej miesiączki przypadała na 5 czerwca, przewidy­wany termin porodu będzie około 12—15 marca. Obserwa­cje statystyczne wykazują, że nieco mniej niż 50% kobiet rodzi przed datą obliczeniową, u pozostałych 50% nato­miast poród występuje w dalszych dniach, począwszy od daty przewidywanej. Psychologiczna sytuacja kobiet rodzących wcześniej lub ściśle w terminie przewidywanym jest znacznie łatwiej­sza. Mają zaoszczędzony niepokój o ewentualne „przeno­szenie ciąży”. W trudniejszych subiektywnie warunkach znajdują się kobiety i ich rodziny, gdy termin porodu mi­ja i upragnione skurcze porodowe nie występują. Zdarza się, że kobieta pełna niepokoju dzwoni do swego lekarza i pyta go, co ma dalej czynić, skoro już minął termin po­rodu, a ona nadal nie rodzi. „Jak dawno minął termin?” — pyta lekarz. Z drugiego końca przewodu docierają nerwo­wo wypowiedziane słowa: „już wczoraj, panie doktorze”. Wystarczy jednak uświadomić sobie, że nieco ponad 50% kobiet musi, chcąc nie chcąc, rodzić po oznaczonym terminie i tej prawidłowości statystycznej nie da się omi­nąć. Byłoby zatem rzeczą niezmiernie ważną, aby ogół kobiet uświadomił sobie tę prawidłowość. Pozwoli to unik­nąć zbędnego niepokoju oczekiwania i obawy o tak zwa­ne przenoszenie. Słowo „przenoszenie” jest w ogóle niezbyt udanym określeniem. Ciąży bowiem się nie nosi. Ona się rozwija w na­rządzie rodnym, zwanym macicą. Ale skoro już przyjęto taki zwrot, trzeba go prawidłowo rozumieć. Otóż przeno­szenie oznacza stan, w którym zachodzi kolizja między wydolnością łożyska a gotowością skurczową macicy. Sprawa wymaga dokładniejszego wyjaśnienia. W idealnych warunkach zegar biologiczny wybija go­dzinę porodu właśnie wówczas, gdy wydolność łożyska wyczerpuje się, a jednocześnie macica jest całkowicie po­datna na bodźce wzbudzające skurcze porodowe. Dzieje się to właśnie w obrębie owych 4 tygodni, czyli od 38 do 42 tygodnia trwania ciąży. Zdarza się jednak czasami, że łożysko traci już swą wydolność, a poród nadal nie wystę­puje. Sytuacja ta zagraża dziecku. Praktycznie do takiej kolizji może dojść dopiero po 42 tygodniach trwania cią­ży. Wyjątkowo jednak może to nastąpić wcześniej. Zda­rza się na przykład u starszych pierworódek (po 35 roku życia) lub u kobiet z zaburzeniami chorobowymi w prze­biegu ciąży. Praktycznie biorąc, o ile lekarz w danym kon­kretnym przypadku nie zaleci inaczej, należy udać się na obserwację szpitalną w 10 dni po prawidłowo obliczonej dacie porodu. Opracowano różne metody służące do wykrywania za­grożenia dziecka w związku z tzw. przenoszeniem ciąży, czyli stanem niewydolności łożyska, spo­wodowanym opóźnionym wystąpieniem akcji porodowej. Wśród tych metod na pierwszy plan wysunęła się ostatnio omnioskopia, czyli oglądanie wód płodowych przez specjalny wziernik. Stwierdzenie jasnych wód płodo­wych i kłaczków mazi płodowej pozwala wykluczyć po­tencjalne zagrożenie dziecka. Natomiast zazielenie­nie wód lub ich zmniejszanie się jest sygnałem ostrzegawczym i wskazaniem do szybkiego ukończenia ciąży. Nasuwa się jednak pytanie, czy w gestii samej kobiety znajduje się jakaś możliwość uniknięcia kłopotów z ciążą przenoszoną? Czy da się jej zapobiec? Na to pytanie mo­żemy z dużą satysfakcją dać odpowiedź twierdzącą. Wia­domo, że opisana wyżej kolizja między wydolnością łoży­ska zaopatrującego dziecko w jego życiu wewnątrzmacicznym a gotowością skurczową macicy występuje częściej u kobiet narażonych na konflikty, tak częste w naszej ur­banistycznej cywilizacji. „Społeczeństwo w ogólności — pisze jeden z badaczy tego zjawiska — czyni wszelkie możliwe wysiłki, by ustrzec kobietę przed przyjęciem cią­ży i porodu jako naturalnych czynności fizjologicznych”. Wprowadzenie psycho profilaktycznego przygotowania do porodu obniżyło do połowy częstość występowania ciąży przenoszonej. Na końcu przytoczę jeden z wielu obserwowanych przy­padków, kiedy to kobieta ciężarna uspokoiła lekarza, po­dejrzewającego znaczne przekroczenie terminu porodu. Pokazała mu mianowicie wykres podstawowej tempera­tury ciała, mierzonej systematycznie dla celów związa­nych z regulacją urodzeń. Jak wspomniano na początku, termin porodu oblicza się od daty ostatniej miesiączki. Tymczasem wiadomo, że do ciąży dochodzi w fazie jajeczkowania, dającej się wykryć „skokiem” temperatury, czyli przejściem od niższych do wyższych temperatur w prze­biegu cyklu. Wahania terminu jajeczkowania bywają dość znaczne, nawet u tej samej kobiety. W przytoczonym przypadku podwyższenie temperatury zapoczątkowujące planowaną ciążę nastąpiło dopiero 21 dnia cyklu. Oznacza to, że biologiczny czas trwania tej ciąży, liczonej od daty ostatniej miesiączki, musiał być co najmniej o tydzień dłuższy.