Ciąża a cukrzyca

Ciąża a cukrzyca

Do niedawna cukrzyca była chorobą rzadko obserwowaną. Na pytanie, w jakiej mierze zwiększyła się obecnie czę­stość występowania cukrzycy, trudno znaleźć ścisłą odpo­wiedź; jedno jest pewne, że obecnie żyją chorzy, którzy dawniej żyć by nie mogli bez leczenia insuliną. Wobec upowszechnienia leczenia zwiększa się ryzyko przekazy­wania następnym pokoleniom skłonności do cukrzycy i, choć brzmi to paradoksalnie, jest ono tym większe, im skuteczniejsze zastosowano leczenie. W świetle aktualnych danych cukrzyca występuje u 1,5% ludności świata, co w Polsce wyraża się pokaźną liczbą ponad 400 000 chorych. Jeśli dodamy, że drugie tyle osób ma cukrzycę utajoną, widzimy, że zagadnienie nabrało znaczenia społecznego i zasługuje na zaintereso­wanie. Wzrastająca częstość występowania cukrzycy nasuwa następujące pytania: czy istnieje możliwość skutecznego i trwałego leczenia lżejszych przypadków choroby? Czy nie należy sądzić, że jawna postać cukrzycy jest właściwie późnym okresem wcześniejszych zmian? Czy uda się uchwycić odpowiedni moment, w którym początkowy roz­wój choroby mógłby być powstrzymany łub choćby zwol­niony? Wreszcie, co najważniejsze, czy uda się zapobiec chorobie, jeśli zaczniemy rozpoznawać te stadia, które je­szcze nie są chorobą, ale wstępem do niej? Cukrzyca jest chorobą uwarunkowaną genetycznie. Nie dziedziczy się samej choroby, lecz predyspozycję do niej. Klinicznie cukrzyca przejawia się jako genetycznie uwa­runkowane zaburzenie przemiany materii prowadzące do różnych zjawisk chorobowych, występujących nierzadko jeszcze przed ujawnieniem się zaburzeń przemiany cukro­wej. W tym właśnie tkwi sens wyodrębnienia tzw. stanów przedcukrzycowych i cukrzycy utajonej. Zresztą, z pun­ktu widzenia zachowania zdrowia i zapobiegania chorobie, najistotniejszą sprawą będzie omówienie tych odchyleń czy nieprawidłowości, z występowaniem których staty­stycznie wiążą się częstsze zachorowania na cukrzycę. Pod­kreślam: statystycznie, bo w indywidualnych przypadkach powiązania takiego może nie być. Zanim wyliczymy i opiszemy stany przedcukrzycowe, trzeba podkreślić, że ciąża stanowi moment uczynniający utajony proces choroby, a niektóre powikłania ciążowe, jak np. poronienia samoist­ne, mogą występować nawet na wiele lat przed ujawnie­niem się charakterystycznych dla tej choroby zaburzeń przemiany cukrowej. Różnorodne okoliczności i zaburzenia, nakazujące podej­rzewanie stanów przedcukrzycowych, przedstawiamy w postaci zestawienia: Cukrzyca w rodzinie: a) u ojca, b) u matki, c) u obojga rodziców. Cechy konstytucjonalne: otyłość, zwłaszcza jej szybki postęp. Choroby układowe: a) choroby siatkówki oka, b) cho­roby nerek, c) przebyte zapalenie trzustki. Powikłania ciążowe: a) poronienie samoistne, b) obu­marcie ciąży, c) zakażenie dróg moczowych w ciąży, uporczywe zatrucie ciążowe, zwłaszcza nawracające, wielowodzie i wady rozwojowe płodów, f) rodzenie dzieci ważących powyżej 4 kg. Przed odkryciem insuliny (Kanadyjczycy: Banting i Best — 1921) ostrzegano kobiety, które mimo zachoro­wania w młodym wieku dożyły do okresu rozrodczego, by nie zachodziły w ciążę. Ciąża bowiem była przyczyną śmierci co trzeciej spośród rodzących kobiet z cukrzycą i połowy ich potomstwa. Sytuację łagodził jedynie fakt, że w owych czasach niemożność zajścia w ciążę tak często towarzyszyła cukrzycy, że ciąża u chorych należała do rzadkości. Obecnie, kiedy potrafimy skutecznie leczyć cukrzycę, śmiertelność matek dotkniętych tą chorobą zbliża się do odsetka ogółu rodzących, a śmiertelność okołoporodowa płodów i noworodków została obniżona do 15—10%, a i to nie wydaje się ostateczną granicą. Aby jednak uzyskać takie wyniki leczenia, konieczna jest nie tylko sprawna i aktywna działalność placówek Służby Zdrowia, lecz także pewna orientacja ze strony ogółu ludności, korzystającej w sposób świadomy z usług placówek lecznictwa, a zwłasz­cza poradni przeciwcukrzycowych. Zakłócenie przemiany cukrowej jest niekiedy — choć nie zawsze — pierwszą oznaką rozpoczynającej się ciąży. Świadczą o tym między innymi przelotne, samoistne sta­ny niedocukrzenia. Występują one w 3 do 5 godzin po po­siłku i objawiają się takimi dolegliwościami, jak zawroty głowy, omdlenia, nerwowość, drżenie, pocenie się i koła­tanie serca. Aby nie przeoczyć wczesnych zaburzeń, na­leży u każdej kobiety będącej w ciąży zbadać mocz na za­wartość cukru, a ponadto oznaczyć poziom cukru we krwi i wykreślić tzw. krzywą poziomu cukru po doustnym po­daniu cukru w ilości 50 do 100 g. Badania te są bezwzględ­nie konieczne u osób, u których może istnieć podejrzenie stanu przedcukrzycowego (patrz zestawienie). Od nasilenia cukrzycy i właściwego jej leczenia zależą powikłania zarówno u matki, jak i u dziecka rozwijającego się w jej łonie, przy czym powikłania te bywają zazwyczaj w kolejno następujących ciążach coraz groźniejsze. Zanim zastanowimy się nad pytaniem, w jakiej mierze kobiety chore na cukrzycę mogą angażować swoje zdol­ności rozrodcze, trzeba zainteresować się swym początkiem kojarzenia się dwojga ludzi odmiennej płci. Tutaj znowu oprzemy się na pewnych danych, bardzo konkretnych, a zarazem bardzo wymownych: Występowanie cukrzycy u jednego z rodziców daje zachorowanie potomstwa w 22%. W przypadku choroby obojga rodziców zachorowanie występuje teoretycznie w 100%. Jak wynika z analizy przytoczonych liczb, kojarzenie się pary dwojga osób chorych na cukrzycę stanowi błąd nie do wybaczenia. Zważmy, że przysięganie sobie trwałej rezygnacji z potomstwa jest w przypadku małżeństwa bardzo wątpliwe w konsekwencji, jak i niefortunne w sa­mym założeniu u osób młodych, zdolnych do rozrodczości. Praktycznie rzecz biorąc, należałoby przezwyciężać w sa­mym zarodku wszelkie przejawy ciążenia ku sobie dwojga osób chorych na cukrzycę. Trzeba wziąć pod uwagę pewne momenty sprzyjające łączeniu się dwojga osób chorych: oboje muszą przestrzegać tej samej diety, pamiętać o wstrzykiwaniu insuliny, uczęszczać na okresowe bada­nia praktycznie przez całe życie. Wszystko to bardzo krę­puje i wymaga specjalnego zrozumienia, o co nie jest ła­two, jeśli samemu jest się zdrowym. Pokusa jest silna. Nie wolno jednak egoistycznie tworzyć takich związków, które zawierają w sobie ryzyko wydania na świat po­tomstwa z pewnością obarczonego predyspozycją do cu­krzycy. Uwzględniając najnowsze osiągnięcia lecznictwa, można powiedzieć, że matki chore na cukrzycę zyskały więcej niż ich potomstwo… Ciąża kobiet chorych na cukrzycę stała się znacznie bezpieczniejsza niż dawniej, a to w związku z poznaniem wpływu cukrzycy na ciążę i odwrotnie. Stosu­jąc zasadę wcześniejszego rozwiązania oraz dzięki wprowa­dzeniu nowoczesnych metod postępowania leczniczego u kobiet chorych na cukrzycę, kobiety te mają pełną szan­sę pomyślnego przetrwania ciąży. Należy jednak pamiętać, że każdy taki poród może zwiększyć odsetek chorych na cukrzycę wśród ludności, a u rodzącej spowodować pogor­szenie istniejących powikłań cukrzycowych. Z uwagi na zagrożenie zdrowia, a nawet wprost życia matki, ciąża u chorych na cukrzycę jest bezwzględnie prze­ciwwskazana w przypadku zwapnienia tętnic w obrębie miednicy, w cukrzycowych zmianach na dnie oka, oraz w razie współistnienia nawet łagodnej postaci niewydol­ności nerek. Prawdą jest, że cukrzyca przestała być chorobą w daw­nym sensie, kiedy spotykało się wielu chorych z cukrzycą jawną, niewyrównaną, nierzadko w stanach śpiączki. Obecnie ludzie chorzy niczym pozornie nie różnią się od zdrowych. Obowiązuje ich tylko duże zdyscyplinowanie, polegające na konsekwentnym stosowaniu odpowiedniej diety i wyznaczonego leczenia. Jest to więc zdrowie uwarunkowane. Jednakże w zakresie rozrodczości obowiązuje szczególna troska o dobro własne i potomstwa. Nie może tu być ciąż przypadkowych. Prawidłowo pojęta odpowiedzialność przyczyni się do ograniczenia szkód, jakie wyrządza choroba, a zarazem uchroni przed obarczeniem siebie i społeczeństwa dziećmi poczętymi bezmyślnie, z pominięciem ich szans życiowych. Chodzi tu zresztą o oszczędzenie i samych rodziców, bo­wiem widok dziecka skazanego na ciągłe leczenie jest dla nich bardzo bolesny. Widok ten będzie równocześnie przy­krym wyrzutem sumienia. Toteż włączmy się wszyscy w akcję, która uchroni przed łączeniem się w pary małżeńskie osób chorych na cukrzycę.