Ból rodzenia

Ból rodzenia

Ból rodzenia… Każde wielkie dzieło przechodzi przez ból tworzenia. Gdy mówimy, że ziemia rodzi, mamy na myśli cały cykl przemian od zasiania ziarna aż do żniw. W ta­kim rozumieniu słowo „rodzenie” bywa używane zamiast pełniejszego określenia „macierzyństwo”. A może raczej „rodzicielstwo”, bo oboje rodzice rodzą długo, zanim wy­puszczą spod swych skrzydeł uformowanego już jako tako człowieka. Taka jest prastara treść słowa „rodzenie”. Treść ta prze­trwała do dziś w naszych pojęciach, wchodząc niefortun­nie w kolizję z bardziej nowoczesnym określeniem „poród”, odnoszącym się do końcowej fazy cyklu ciążowego. Archa­iczna treść określenia „ból rodzenia” pomieszała się z po­jęciem doznań towarzyszących skurczom porodowym, wa­runkującym wydalenie dojrzałego płodu z dróg rodnych. Rozdźwięk między macierzyństwem a rodzeniem tkwi korzeniami w skojarzeniu porodu z bólem. Znany werset biblijny z Księgi Rodzaju: „W bólu rodzić będziesz” istot­nie zaciążył na dziejach położnictwa, ale głównie przez to, że ból macierzyństwa zawarty w przytoczonych słowach przeobraził się w toku rozwoju cywilizacji w „bóle porodowe”. Toteż nie negując wcale głębokiej prawdy zawartej w pojęciu „ból rodzenia” (analogicznie jak w pojęciu „ból tworzenia”), należy z całą stanowczością, w imię realizmu, przeciwstawić się tej fałszywej tendencji do nazywania skurczów porodowych bólami porodowymi. Pojęcie skur­czów jest pojęciem — wbrew pozorom — odrębnym w sto­sunku do określenia „ból rodzenia” i nam, ludziom oświe­conym, nie wolno tych dwóch rzeczy mieszać, jeśli nie chcemy być zakwalifikowani z całą bezwzględnością do nieuków XX wieku. Ilustracją tego niefortunnego przeobrażenia pojęć jest użyte w Biblii hebrajskie słowo etsebh, które oznaczało swoiste doznanie towarzyszące rodzeniu, nigdy natomiast nie było stosowane dla wyrażenia fizycznego bólu towa­rzyszącego chorobie lub uszkodzeniu ciała. Ponadto poję­cie określające odczucia towarzyszące skurczom nie m oż e być użyte zamiast pojęcia oznaczającego pracę macicy. Traktując poród przede wszystkim jako wysiłek, będziemy używać słowa oznaczającego jednostkę wysiłku porodowego. Tą jednostką dynamiczną porodu jest skurcz, podobnie jak jednostką marszu jest krok. Za pomocą odpowiedniej aparatury możemy wykazać, że w ciąży występują, mniej lub więcej co godzina, skur­cze bardzo podobne do tych, jakie rejestrujemy podczas porodu. Czym różnią się skurcze ciążowe od porodowych? Skurcze ciążowe są raczej jedynie wyczuwalne ręką po­łożoną na brzuchu podczas zmiany pozycji czy też przy wstawaniu z łóżka. Natomiast skurcze porodowe są z re­guły odczuwalne w postaci napinania i rozciągania o cha­rakterze opasującym. Odczuwalność skurczów jest zatem cechą charakterystyczną dla porodu i niezależnie od stop­nia tej odczuwalności stanowi ona sygnał informujący ko­bietę o wystąpieniu i rozwoju czynności porodowej. Wyobraźmy sobie przez chwilę, że kobieta została poz­bawiona tego sygnału. Idzie ulicą gapiąc się na wystawy sklepowe i naraz odczuła jakieś wielkie rozciąganie w kro­czu. Chwytając w locie dziecko ratuje je od upadku. Nie sądzę, aby znalazła się choć jedna kobieta, która wobec takich ewentualności chciałaby zrezygnować z odczuwal­ności skurczów porodowych. Od razu widzimy, że zagad­nienie dotyczy nie samej odczuwalności, z której za żadne skarby żadna kobieta nie zrezygnuje, lecz… nadmier­nego odczuwania skurczów, które może przysparzać ro­dzącej kobiecie wiele dolegliwości. Ale nie śpieszmy się zbytnio, aby ulżyć jej cierpieniom. Co nagle — jak mówi ludowe przysłowie — to po diable. Najpierw trzeba poszukać źródła tych cierpień, bo właśnie dotarcie do źródeł umożliwia skuteczną pomoc. Proszę wyobrazić sobie kolejno dwie sceny, zachowujące jedność miejsca, lecz odbywające się w różnym czasie i róż­nych warunkach zewnętrznych. Przechodzimy nocą przez miejski skwer, znany z chuligańskich napaści. Naraz trza­snęła gałązka… sterczący konar drzewa do złudzenia przy­pomina sylwetkę jakiegoś drągala, trzymającego monstru­alny przedmiot w dłoni. Skóra cierpnie… dech zapiera… Wreszcie opuszczamy to ponure miejsce i wydostajemy się cali i zdrowi na oświetloną ulicę. A teraz druga scena: oto znaleźliśmy się w tym samym miejscu w piękny sło­neczny dzień. Jak romantycznie wygląda ten piękny konar drzewa, rzucający łagodny cień na alejkę. Naraz słychać szelest… oczy nasze uśmiechają się, widząc wiewiórkę ska­czącą zwinnie po gałęziach. Atmosfera wokół porodu nie może nie mieć znaczenia dla odczuwalności skurczów. Nie jest bez znaczenia, czy udział w porodzie oznacza stosowanie na­bytych w szkole rodzenia umiejętności dla rozładowania napięć towarzyszących skurczom, czy też poród pojawia się na horyzoncie jak ciężka chmura, a my drżymy w oba­wie przed jej oberwaniem się. Perspektywa trudu poro­dowego to przede wszystkim konieczność treningu, naby­cia kondycji i umiejętności sprawnego współdziałania z si­łami natury, wreszcie hartu ducha, który ma się przejawić utrzymaniem stanu rozluźnienia wbrew naporowi napię­cia idącego wraz ze skurczem porodowym. Perspektywa rodzenia w tym zmaganiu się dwóch ewentualności, z któ­rych jedna polega na wyjściu naprzeciw skurczom, a dru­ga — na ucieczce przed nimi, to perspektywa wielkiej przy­gody, dającej szanse wzrostu i wzbogacenia osobowości kobiety rodzącej. Poród jest przede wszystkim decydującym momentem w życiu dziecka. Oderwanie się od absolutnego połączenia z ustrojem matki poprzedza przejście „przez ciasną bramę” w dosłownym słowa znaczeniu. Dla matki poród oznacza uciążliwy wysiłek, którego miarą mógłby być marsz na dystansie 30 do 40 km. Wysiłek rodzenia nie ogranicza się do samej tylko macicy, lecz angażuje cały ustrój. Sprawna czynność macicy zależy z jednej strony od właściwego sterowania nerwowo hormonalnego, z drugiej — od dobre­go ukrwienia i natlenienia wszystkich narządów i tkanek, stanowiących jakby zaplecze techniczne zaangażowanego bezpośrednio narządu rodnego. Poród jest uciążliwym wysiłkiem. Jednostką dynamiczną porodu jest skurcz macicy. Przebiega on w postaci fali od dna macicy ku jej szyjce. Żadna kobieta nie potrafiła do­tąd określić przebiegu fali skurczowej; przebieg ten okreś­lono dopiero dzięki aparaturze naukowej. Tak więc fala skurczowa przebiegająca od góry ku dołowi przez całą długość macicy nie dociera do świadomości rodzącej, tym samym jest całkowicie niebolesna. Odczucia towarzyszące skurczom pochodzą z receptorów umieszczonych w ujściu szyjki macicy, oraz z napinania się i rozciągania więzadeł utrzymujących macicę we właściwym położeniu, wreszcie z silnego rozciągania tkanek w chwili rodzenia się części przodującej płodu.