Biologiczne podstawy kierowania płodnością

Biologiczne podstawy kierowania płodnością

Cała przyroda funkcjonuje jako układ powtarzających się rytmów, począwszy od atomu, a skończywszy na gwiaz­dach. Dzień ustępuje nocy, księżyc zmierza od nowiu ku pełni, morze przypływa i odpływa. Kosmiczne rytmy światła i ciemności, ciepła i zimna oraz inne zespoły zjawisk środowiska nieożywionego kształtują procesy życiowe. Organizmy żywe musiały do­stosować się do cykliczności tych zjawisk. Dzięki temu na drodze ewolucji wytworzyła się zsynchronizowana z ryt­mem środowiska zewnętrznego również rytmiczność życia, polegająca na powtarzaniu się pewnych procesów życio­wych i trybu życia. Mogą być biologiczne rytmy dobowe i sezonowe, np. miesięczne, związane z fazami księżyca, czy też roczne. U większości zwierząt pojawienie się wielu rytmów bio­logicznych zależy od różnych bodźców zewnętrznych, przy czym na pierwszy plan wysuwają się takie czynniki, jak światło, temperatura i rodzaj pożywienia. Rytmy te są regulowane przez układ nerwowy oraz układ hormonalny z udziałem całego zespołu gruczołów, jak podwzgórze, przysadka, tarczyca, gruczoły płciowe itd. Wszystkie czynności płciowe są nastawione na połącze­nie komórek rozrodczych służących rozmnażaniu. Taki układ rzeczy jest w płaszczyźnie biologicznej niezależny od osobistych zamiarów jednostek, a także od ostatecznego skutku ich świadomego działania. Jednakże o poczęciu no­wego życia decyduje wiele czynników biologicznych, które u człowieka zachowują pewną odrębność w porówna­niu ze światem zwierzęcym. Można rozróżnić trzy rodzaje rozrodu: 1) z okresowo występującą rują, stanowiącą okres płodności, 2) z jajeczkowaniem pojawiającym się odruchowo w następstwie ko­pulacji, 3) z jajeczkowaniem występującym spontanicznie jeden raz w przebiegu cyklu. Teoretyczne rozważania na temat możliwości występo­wania u człowieka jajeczkowania sprowokowanego nie zna­lazły potwierdzenia w faktach naukowych. Niemniej pseu­donaukowe mity „lubią” czasami krążyć bez pokrycia, wyrządzając w tym wypadku poważne szkody, gdyż pod­ważają zaufanie do metod opartych na ustalaniu okresu cyklicznej płodności u kobiety. Zainteresowanym mogę podać, że jajeczkowanie sprowokowane jest charaktery­styczne dla odruchowego rodzaju rozrodu, a występuje u niektórych ssaków, m.in. u królika, zająca, norki, łasicy, fretki, rysia, kota, szopa, wiewiórki, myszy polnej. Na­tomiast u małp, które zostały pod tym względem grun­townie przebadane, występuje płodność cykliczna z dają­cymi się rozróżnić dwoma okresami: kilkumiesięcznym okresem jałowym w lecie i płodnym w zimie. Człowiek pod względem typu płodności należy do tej samej grupy, zachowując jednak całoroczną zdolność rozrodczą. Chodzi tu tylko o typ rozrodu, a w przyrodzie występują właśnie owe trzy wymienione. Być może, że przynależność gatunkowa może komuś nie odpowiadać, ale sądzę, że nie warto z tego tytułu opowiadać bajeczek w rodzaju: „Była sobie myszka polna…”, by tłumaczyć zainicjowanie ciąży w terminie nieoczekiwanym rzekomym jajeczkowaniem sprowokowanym. W dziejach regulacji urodzeń można wyodrębnić dwa równoległe nurty. Jeden z nich zmierza konsekwentnie do wyłączenia płodności poprzez zastosowanie róż­norodnych środków o działaniu mechanicznym, chemicz­nym lub hormonalnym. Drugi nurt respektuje prawidłowości biologiczne i w związku z tym zakłada wyłącze­nie współżycia w okresie naturalnej płodności albo jego uprzywilejowanie, zgodnie z realną oceną małżonków, dotyczącą pragnienia i możliwości posiadania dzieci. Ten drugi nurt spełnia wy­mogi planowanego, a zarazem odpowiedzialnego rodziciel­stwa. Współistnienie obu nurtów można potwierdzić źród­łowo, odwołując się do tak starożytnych dokumentów, jak papirus egipski z czasów XII dynastii oraz Biblia zawie­rająca przepisy prawa Mojżeszowego. Zasady obowiązujące dawnych Izraelitów, a jeszcze wcześniej Egipcjan, świadczą o bardzo dokładnej, choć na empirii opartej znajomości biologicznego rytmu płodności u kobiety. Nie zmienia to faktu, że ludzkość długo była nieuświadomiona co do istoty swego rozrodu. Chociaż de Graaf opisał stosunkowo wcześnie, bo już w 1672 r. doj­rzały pęcherzyk w jajniku, to jednak dopiero Van Baer w 1827 r. ustalił ściśle jego funkcję, a tym samym dał poprawną odpowiedź na pytanie, skąd się bierze człowiek. Przełomowym wydarzeniem było pojawienie się niemal jednocześnie na przełomie lat 1929 i 30 prac Hermana Knausa i Kyusaku Ogino. W pracach tych autorzy zwró­cili uwagę na względną stałość II fazy cyklu, czyli fazy ciałka żółtego i odkryli możliwość trafnego wyznaczania okresu płodności związanego z fazą jajeczkowania oraz dwóch okresów niepłodności: przed i po jajeczkowaniu. W bliższym poznaniu biologicznego rytmu płodności du­żą rolę odegrały spostrzeżenia dotyczące cyklicznych wa­hań spoczynkowej ciepłoty ciała. Van de Velde pierwszy wysunął hipotezę, że wykres porannej temperatury posia­da związek z czynnością jajnika. Dalsze badania wykazały charakterystyczną dwufazowość temperatury, mierzonej w okresie zawartym między dwiema miesiączkami. W pierwszej fazie, odpowiadającej dojrzewaniu pęcherzy­ka, temperatura pozostaje na niższym poziomie, natomiast podwyższa się w fazie ciałka żółtego. Co najciekawsze, ten sposób oznaczania terminu jajeczkowania okazał się do­kładny mimo swej prostoty.